DO TRZECH RAZY SZTUKA – BLUE CACTUS

Mówi się, że podróże kształcą; wszystkie – nie tylko te dalekie i bliskie, ale także te które odbywamy niejako palcem po mapie. Takiej właśnie podróży doświadczyłam i liczę po cichu, że dane mi będzie odwiedzić kraj, którego kuchni spróbowałam, i za której to sprawą się w nim zakochałam. Ale dopiero za trzecim razem. 

Nie była więc to miłość od pierwszego spróbowania; miałam okazję degustować dań kuchni południowo-amerykańskiej w dwóch innych warszawskich restauracjach. W pierwszej z nich poza wyśmienitą Margaritą nie było absolutnie nic o czym mogłabym powiedzieć, że jest smaczne, w drugiej zaś panowała jedna zasada – im więcej papryczek w daniu tym lepiej, bo będzie bardziej po meksykańsku. Jedzenie meksykańskie musi być ostre i z tym się zgodzę, bo tak jest, z tym się nie wygra i tego nie przeskoczy. Zresztą, jako miłośniczka pikantnych potraw jestem zadowolona nawet wtedy gdy przy okazji jedzenia muszę zużyć całą paczkę chusteczek. Jest jednak granica, której przekraczać się nie powinno – kiedy jedzenie sprawia fizyczny ból.  A po kolacji w tej restauracji bolało bardzo.

Choć trzecie podejście miało się nigdy nie wydarzyć, splot sprzyjających okoliczności sprawił, że kilka dni temu ponownie zawitałam w progu meksykańskiej restauracji. I niby ląd znany, niby poznany, w zasadzie średnio ciekawy a jednak! W miejscu tym dokonałam kulinarnego odkrycia Ameryki i przez chwilę mogłam poczuć się jak Krzysztof Kolumb, tyle że jakieś pięćset lat później.

Żółto-pomarańczowy budynek restauracji Blue Cactus zaszyty pośrodku zielonej gęstwiny parku Morskie Oko na warszawskim Mokotowie to widok dość osobliwy; można by rzec – „totalny meksyk”. Wraz za nim spójnie podąża wystrój wnętrza – jest więc kolorowo, fantazyjnie pstrokato, a przez to ciekawie. Na pewno podoba się tu dzieciom – to wymarzone miejsce na rodzinne obiady, zwłaszcza że na tyłach znajduje się dość przestronny ogródek. Na całość restauracji składa się kilka sal – m.in. Iguana, Blue Cactus czy Patio – jest tu naprawdę mnóstwo miejsca. Moją uwagę zwraca wiszący na suficie projektor – dopiero później dowiaduję się o organizowanych tu imprezach firmowych.

Ja tym czasem rozsiadam się wygodnie i czekam na ucztę.

Źródło: Oficjalny FanPage Blue Cactus

Menu składa się z kilkunastu pozycji, w tym dań – specjalności kuchni meksykańskiej, ale także i amerykańskiej (a dokładnie – Teksańskiej); restauracja Blue Cactus serwuje bowiem potrawy Tex-Mex łączące w sobie to co najlepsze z obu Ameryk. Podczas mojej małej kulinarnej podróży decyduję się spróbować klasyki, zamawiam więc Cactus Burrito (44 pln) oraz Fajitas (58 pln) a na przystawkę Catus Combo Plate (49 pln).

Źródło: Oficjalny FanPage Blue Cactus

Oba dania główne zaskakują smakiem – są niezwykle aromatyczne, lekko pikantne – po prostu pyszne. Talerz przystawek to kolejne okrycie – podczas moich restauracyjnych wypraw nigdy nie zdarzyło się tak, by każdy element kombinacji był tak nieziemsko smaczny. Każdy! A guacamole to w ogóle mistrzostwo świata.

Uwaga! Jeżeli zdecydujecie się zamówić Cactus Combo plate uważajcie na Pepper Poppers – są naprawdę ostre, więc serwowana do posiłku woda (prezent na start od restauracji) okazuje się wybawieniem. Chyba wiedzą co się święci 😉

Jeżeli chodzi o napoje wysokoprocentowe – Margarita – bardzo smaczna i choć ilość użytej Tequili początkowo zaskakuje, to wraz z mijającym wieczorem przynosić wyłącznie radość 🙂

Jeżeli jesteście amatorami kuchni amerykańskiej – być może skuszą Was burgery w trzech odsłonach, steki z Angusa lub dania BBQ. Wszystkie te potrawy przyrządzane są na grillu opalanym drewnem, a sam sposób przyrządzania można obserwować siedząc wygodnie przy stoliku. Cudo!

Wizyta w Blue Cactusie nauczyła mnie jednej bardzo ważnej rzeczy – by nie ulegać uprzedzeniom. Kuchnia meksykańska naprawdę da się lubić – wystarczy mieć jednak w zapasie dobrego przewodnika, który pokaże jej bogactwo i różnorodność. A potem – do wyboru do koloru. Dosłownie.

Restauracji Blue Cactus dziękuję za szansę poznania kuchni meksykańskiej od zupełnie innej strony. A więc…

¡Hasta Luego!/ Do zobaczenia! 

Informacje dodatkowe:

Adres: Zajączkowska 11, Warszawa 

Strona internetowa: zajrzyj tutaj lub tutaj (www.bluecactus.pl)

Godziny otwarcia: poniedziałek – środa: 12:00-22:00

czwartek – sobota: 12:00 – 23:00

niedziela: 12:00 – 21:00

Alkohol: TAK

 

eatandlove