JAK SIELSKO, JAK CUDOWNIE! CZYLI HOTEL MŁYN KLEKOTKI

Kiedy w zeszłym roku wraz ze znajomymi planowaliśmy dość późny wakacyjny wyjazd (druga połowa września) początkowo nikomu z nas nie przyszło do głowy by spędzić go w Polsce, bo aura nie sprzyja urlopom – polska jesień bywa kapryśna (podobnie zresztą jak lato), a wieczory stają się naprawdę chłodne. I kiedy byłam myślami już setki kilometrów stąd, na piaszczystej plaży Bułgarii, przypadkowo natrafiłam na odcinek programu Doroty Szelągowskiej – Hotelove. A zaczął się on tak: „Schyłek lata (…) – nie ma co się oszukiwać, wakacje dobiegły końca, ale są takie miejsca, które żyją własnym życiem. Tutaj czas płynie zupełnie inaczej, podobno trochę wolniej”. Po takim wstępie z zainteresowaniem obejrzałam dalszą część i zauroczona miejscem postanowiłam namówić moich towarzyszy, abyśmy choć część naszego urlopu spędzili właśnie tam. I to był nasz strzał w dziesiątkę. Witajcie w Młynie Klekotki.

AKTUALIZACJA: od października 2017 roku hotel Młyn Klekotki obsługuje wyłącznie klientów biznesowych.

Mazury powitały nas piękną pogodą jakby w podziękowaniu za ich wybór. Gdzieniegdzie złociły się już liście, ale temperatura wciąż pozostawała niemalże wakacyjna. Mogliśmy z powodzeniem korzystać z wszelkich atrakcji jakie oferował nam Młyn Klekotki. A zacznijmy od Sento Spa…

IMG_20150914_124957

SPA w Młynie Klekotki to jedyny tak duży w Europie kompleks inspirowany kulturą japońską. To co w nim niezwykłe widać już na pierwszy rzut oka (kto wpadłby na pomysł, żeby w starej stodole umieścić SPA?) Najciekawsze jednak zaczyna się zaraz po przekroczeniu progu. Wystój wnętrza, na który składają się elementy szkła, metalu i drewna tworzą niezwykły klimat Dalekiego Wschodu – prosty, surowy, uporządkowany. Do tego ten spokój i cisza; nie jest to jednak cisza, która w jakikolwiek sposób nas krepuje; ona nas odpręża i sprawia, że zapominamy o bożym świecie.

W trakcie pobytu, kiedy nasi Panowie postanowili korzystać z innych atrakcji oferowanych przez Młyn Klekotki, ja i moja towarzyszka spędzamy czas na odprężających zabiegach w ramach pakietu SPA Pani i Pani (250 pln za osobę). Na wejściu otrzymujemy szlafroki w formie kimona (ta dbałość o szczegóły!) i zaczynamy naszą Klekotkową przygodę od fitosauny parowej umiejscowionej na zewnątrz budynku. Zgodnie z rytuałem, aby tam dotrzeć, musimy przejść boso po ścieżce wyłożonej m.in. szyszkami czy kamieniami – ma to pobudzić krążenie i przygotować organizm na kolejne doznania. Pobyt w saunie jest niezwykle przyjemnym doświadczeniem – choć temperatura wewnątrz jest dość wysoka, kojący okazuje się chłodny powiew wczesnojesiennego wiatru. Do tego widok na zieleń otaczającego nas lasu i wiszące bukiety z suszonych polnych kwiatów – jest sielsko i dobrze.

Kolejnymi zabiegami (już wewnątrz SPA) są: regenerujący peeling całego ciała, odprężający masaż olejkiem arganowym oraz kończący całość odpoczynek z filiżanką herbaty. Do dyspozycji mamy niezwykle wygodne fotele, więc sen pojawia się natychmiast.

spaa

Po relaksującym odpoczynku w SPA udajemy się wspólnie na obiad do Klekotkowej restauracji. I tu pojawia się mój największy dylemat dotyczący tego miejsca: czy można oceniać jakość serwowanych posiłków gdy spróbowało się tylko jednego, niestety niezbyt nieudanego dania? Nie sądzę. Z drugiej strony blog kulinarny powinien oceniać przede wszystkim ten aspekt, w szczególności zaś gdy hotelowa restauracja jest jedynym miejscem w zasięgu co najmniej kilku, jak nie kilkunastu kilometrów, gdzie można zjeść cokolwiek. Aby pozostać sprawiedliwą postanowiłam przy okazji kolejnej wizyty w Młynie Klekotki (a wydarzy się to na pewno) baczniej przyjrzeć się serwowanym tu daniom i wrócić do Was, moi Czytelnicy, z pełną aczkolwiek subiektywna oceną. Póki co przejdźmy dalej, bo wciąż pozostało wiele nieodkrytych zakamarków….
res

Jako że na terenie kompleksu Młynu Klekotki leży niewielkie jezioro grzechem byłoby nie skorzystać z jego walorów. Ze względu na panujące temperatury o pływaniu mowy raczej nie ma, decydujemy się natomiast na rowerki wodne. Przepiękne widoki, niezwykła zieleń – Mazury to zdecydowanie Cud Natury, a już zwłaszcza w Klekotkowym wydaniu.

jezioro

je

jez

Koniec dnia, kiedy słońce schyla się ku zachodowi, a na niebie pojawiają się pierwsze gwiazdy to zdecydowanie najlepszy moment na skorzystanie z podniebnego jacuzzi. Do wyboru mamy dwa: mniejsze, ukryte miedzy drzewami oraz większe, bardziej na widoku, ale wciąż bardzo klimatyczne (cena za osobę 50pln). Jeżeli zdecydujemy się poprosić obsługę o kieliszek wina wieczór na pewno zaliczmy do udanych.

jaz

Pisząc recenzję tego miejsca byłam przekonana, że nadużywanym przeze mnie słowem będzie niewątpliwie „niezwykły” i tak też się stało – nie da się bowiem opisać Młynu Klekotki w inny sposób. Pobyt tutaj jest magiczny od samego początku; trafić nie jest łatwo, co jest gwarancją tego, że nie przyjedzie tu nikt z przypadku, a jedynie ten kto odnajdzie „furtkę w tajemniczym ogrodzie”. 120 hektarowy teren posiada niezliczoną ilość zakamarków, a legendy związane z XVII osadą młyńską (m.in. o duchu żony Młynarza) dodają temu miejscu smaczku.

młyn1

Młyn Klekotki balansuje między sielskością mazurskiej wsi a nowoczesnością orientalnej kultury japońskiej. Nieoczywistość to domena nie tylko Sento SPA, ale także całego hotelu przez co niejednokrotnie z naszych ust padnie pełne entuzjazmu słowo WOW! Zachęcam Was do pobytu tutaj, bo naprawdę warto – bez względu na porę roku.

mlyn

HOTELOVE – MŁYN KLEKOTKI



Informacje dodatkowe:

Adres: Klekotki 1, Godkowo (woj. warmińsko-mazurskie)

Strona internetowa: zajrzyj tutaj lub tutaj 

Jeżeli zdecydujecie się na pobyt w Młynie Klekotki wraz ze SPA nie zapomnijcie zarezerwować go wcześniej. Dotyczy to również jacuzzi.

Tworząc ten wpis korzystałam ze zdjęć zamieszczonych na stronie Młynu Klekotki.

 

Do następnego!

 

 

 

 

eatandlove

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.