MISJA SPECJALNA, CZYLI MĘŻCZYZNA NA ZAKUPACH

Przyznam szczerze, że nie wiem co bym zrobiła gdybym miała teraz kupić odpowiedni filtr oleju do mojego samochodu. W rzeczywistości sprawa jest o tyle prosta, że na co dzień samochodu nie posiadam, więc temat ten szczęśliwie mnie omija. No, ale jako że znam siebie i wiem, że zawsze muszę być przygotowana do odpowiedzi nawet na najbardziej niewygodne pytania (szczególnie w obszarach, o których nie mam zielonego pojęcia), więc prawdopodobnie zdradziłabym sprzedawcy wszelkie szczegóły dotyczące mojego auta łącznie z numerem rejestracyjnym, informacją kiedy wygasa mi ubezpieczenie OC, jaki ma kolor tapicerka, mimochodem wspominając o historii jak to Niemiec płakał jak sprzedawał, bo jego świętej pamięci matka tym właśnie autem jeździła co niedzielę do kościoła.  

Jestem więc w stanie wyobrazić sobie tę niepewność, zmieszanie i zagubienie kiedy niczego nieświadomy konsument jakim jest mężczyzna udaje się do sklepu. Bo sklep to istny tor przeszkód wypełnionego po brzegi pułapkami i wrogo nastawionymi sprzedawcami, którzy nie pozwalają wypełnić mu misji jaką są zakupy. I nie dla wszystkich akceptowalnym zakończeniem jest GAME OVER, czyli przegrana.

 

TYPY MĘŻCZYZN NA ZAKUPACH


Mężczyzna nowoczesny 


Ten typ nie bierze ze sobą listy zakupów, wszystko zapisuje „w chmurze”. Wysłany po jeden bardziej skomplikowany produkt dla pewności wyszukuje go w internecie lub robi zdjęcie zużytemu już produktowi. Tak zabezpieczony udaje się na zakupy. Wchodzi pewnym krokiem do sklepu, wyławia wzrokiem ekspedientkę i pokazując ekran telefonu prosi o wskazanie odpowiedniej półki. Razem udają się do miejsca docelowego.

–  „Tego już NIE MA. Tamta Pani wykupiła OSTATNI” –  odpowiada uprzejmie, choć on w jej głosie wyczytuje wyłącznie sarkazm.

Z lekką paniką spogląda w stronę oddalającej się kobiety; spóźnił się dosłownie o 2 sekundy. Zaczepić? Poprosić? Wybłagać? Opowiedzieć o chorej córce czekającej na oliwę extra virgin? A może napaść i wyrywać produkt z ręki? – opcji jest wiele. W końcu nie wybiera żadnej z nich; mijając przeciwniczkę wysyła jej tylko groźne spojrzenie i wychodzi. Musi sprawdzić w smartfonie gdzie znajduje się najbliższy sklep spożywczy.


Mężczyzna kreatywny 


jeśli nie ma cytryny kupi limonkę, zamiast kostki smalcu – masło lub boczek do wytopienia. Mleko krowie zastąpi sojowym, rodzynki śliwkami, pomarańcze mandarynkami a ocet balsamiczny octem spirytusowym. Przecież nie było to kupił podobne, więc o co te pretensje?


Kłamczuszek


zawsze ma takiego pecha, że po co nie pójdzie to tego nie ma.

– A pytałeś Pani czy jest? Bo wczoraj widziałam te worki 

– Pytałem, powiedziała, że nie ma. 

– Ale patrzyłeś dokładnie, tam w rogu na dolnej półce?

– Tak, nie było. 

Ochoczo rozsiada się przed telewizorem, otwiera dopiero co zakupioną dwulitrową butelkę Coca-coli i Lay’s Fromage. Puszka z jedzeniem dla kota też była, bo jak jest głodny to strasznie głośno miauczy i zagłusza mecz.


Mężczyzna do zadań specjalnych


To najbardziej pożyteczny z typów; wie dokładnie co, gdzie i za ile. Uwielbia śledzić gazetki promocyjne wszystkich dostępnych supermarketów w mieście i nie straszna mu dwugodzinna wyprawa po ładny schab na obiad. Pani Wiesia z warzywniaka odkłada mu najlepsze warzywa i owoce, bo wie, że zostanie doceniona i po raz kolejny usłyszy, że pięknie dziś wygląda. Ponadto „Mężczyzna do zadań specjalnych” wie, że imbir to roślina a nie zwierzę, i że najlepsze sznycle to się robi z cielęciny, a nie wieprzowiny.

Uwaga! Ten mężczyzna to egzemplarz jeden na milion.


Ankieter


Mąż – A ten ser to jaki?

Żona – A nie wiem, weź jakiś taki dobry, na kanapki…

MAle taki żółty, biały czy taki do smarowania?

ŻNo żółty. 

MAle taki z dziurami co ostatnio kupowałaś? 

ŻMoże być. Chociaż on jest trochę za słodki… no ale zresztą sam zobaczysz co będzie ciekawego.  Cheddar może być.

MNo dobra, to kupię ten z dziurami lub Cheddar. A jak nie będzie ani tego ani tego?

ŻTo jakiś inny, podobny. 

MIle go?

ŻNo ze 20 deko. 

 

Tymczasem w sklepie.

MążDzień dobry, poproszę sera żółtego 20 deko. Jakiegoś z dziurami.

EkspedientkaZ dziurami już nie ma. 

MTo jakiś inny.

E Jaki?

MA jakie Pani poleca?

E –  no Rycki jest dobry, gouda jest dobry, boryna, serenada nowość taka u nas, warmia, podlaski, zamojski, emmentaler też ludzie kupują. 

Mto może podlaski tak swojsko brzmi. Dobry jest?

E – no dobry, ja dzieciom kupuję, tylko taki słodki – wie Pan, nie każdy lubi…

Ma jakiś inny, tylko żeby nie był słodki? Ma pani czedar? 

Ewie pan co, ja to nie wiem, bo u mnie dzieci tylko ten jedzą. Czedar jest taki pikantniejszy, tylko że go akurat nie mamy  

Po 15 minutach wychodzi ze sklepu. Chcieli kanapki z serem to mają.


Wieczny łowca 


Nie przepuści żadnej okazji na poderwanie hostessy. Pięciokrotnie przejdzie tą samą alejką tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę. W końcu zapytany o chęć wypróbowanie produktu marki XYZ z wielkim zaskoczeniem za to lekkim oporem godzi się na degustację. 15 minut omawia skład kiełbaski grillowej, a kolejne piętnaście ulubione kluby w stolicy.

Odchodzi po pół godzinie objedzony i zadowolony, bo Pani Ania – hostessa powiedziała, że gdyby nie miała narzeczonego to nie wiadomo jakby się to dalej potoczyło.

No to teraz tylko kupić proszek i papier toaletowy, i można wracać do domu.

* * *

 

Czy Waszym zdaniem brakuje jeszcze jakiegoś typu mężczyzny na zakupach? Dajcie znać w komentarzach na Facebook’u 😉

eatandlove