NANATSU – OBY WAM SIĘ!

Choć recenzję tego miejsca powinnam była napisać już dawno, wciąż obawiałam się wynikających z tego konsekwencji. Trudno powiedzieć, czy przynoszę restauratorom pecha, czy jest to kwestia wyjątkowego zbiegu okoliczności,  ale od czasu powstania bloga (a przecież nie tak dawno świętowałam pierwszy rok jego istnienia) z kulinarnej mapy Warszawy zdążyło zniknąć kilka rekomendowanych przeze mnie wspaniałych restauracji, inne zaś – nie wiedzieć czemu – gwałtownie obniżyły swój poziom co ze smutkiem i głębokim żalem odkrywałam przy pierwszej, nadarzającej się okazji. 

Z drugiej zaś strony niemal od samego początku powstania restauracji, o której pragnę Wam opowiedzieć, stałam się niejako nieformalną jej ambasadorką zachwalającą wszem i wobec nie tylko wysoką jakość i niepowtarzalny smak przyrządzanych tu dań, ale także całość stworzonej koncepcji. Może czas najwyższy wyzbyć się wszelkich przesądów, bo Nanatsu radzi sobie naprawdę dobrze; być może to także zasługa nazwy, którą została obdarowana – w języku japońskim nanatsu oznacza bowiem przynoszącą szczęście cyfrę „siedem”.

Trzeba wykazać się niezwykłą odwagą, aby zdecydować się na otworzenie restauracji w tak niesprzyjającej przestrzeni jaką jest galeria handlowa; narzuca ona bowiem swoiste tempo funkcjonowania przez co najlepiej sprawdzają się te restauracje, które zaserwują jedzenie szybko i sprawnie; nie ma tu miejsca na nadmierną kontemplację. Właścicielom Nanatsu udało się jednak wykraść skrawek przestrzeni tworząc przyjemną, pełną intymności atmosferę tak ważną przecież dla kultury japońskiej. Na suficie powiewają papierowe żurawie, w tle słychać nieco przytłumioną, relaksującą muzykę – jest cicho i spokojnie.

Menu restauracji składa się z kilkudziesięciu pozycji – z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Szczególnie polecam wypróbowanie pierożków Gyoza (14 pln), sałatki Wakame (11 pln), jeśli chodzi zaś o samo sushi moim faworytem wciąż pozostają Panko Maki (26 pln).

W restauracji możemy skorzystać także z wielu ciekawych, dodatkowych opcji poszerzających standardową ofertę np. zestawu miesiąca, rolki miesiąca czy codziennego lunch-box’u w cenie 25 pln.

Źródło: FB Nanatsu Sushi

W Nanatsu Sushi je się także oczami – dbałość o każdy nawet najmniej istotny element serwowanego dania wpisuje się ogólną koncepcję kuchni japońskiej – w prostocie tkwi jej siła i piękno.

Źródło: FB Nanatsu Sushi

Myśląc o podsumowaniu niniejszej recenzji pierwsze słowa, które przychodziły mi na myśl brzmiały mniej więcej tak: „jeżeli kiedykolwiek przydarzyłoby się Wam trafić do Siedlec…”. Co za bezsens! Jeżeli chcecie spróbować najlepszego sushi w Polsce po prostu tu przyjedźcie; zapewniam, że nie będziecie żałować.

Nanatsu! z niecierpliwością czekam na powrót warszawskiego Temari 🙂

Informacje dodatkowe:

Adres: Galeria Siedlce, ul. Piłsudskiego 74

Strona internetowa: zajrzyj tutaj

Godziny otwarcia: poniedziałek – sobota: 9:00-21:00

niedziela: 10:00 – 20:00

Alkohol: TAK

Tworząc ten wpis korzystałam ze zdjęć zamieszczonych na oficjalnym fanpage’u Nanatsu Sushi. 

 

eatandlove