PORADNIK POZYTYWNEGO JEDZENIA

I oto nadchodzi jutro – mityczny dzień, od którego wszystko się zaczyna; w teorii rzecz jasna, bo jak praktyka pokazuje najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, aby zrobić ten pierwszy krok. A potem jakoś to będzie.

Mówi się, że Polacy to naród pomysłowy i niezwykle kreatywny, gorzej jednak radzący sobie z dążeniem do realizacji wyznaczonych celów. Nie mamy łatwo – po naszych przodkach odziedziczyliśmy gen lenistwa i podczas gdy inni święcą triumfy, my musimy się nieźle nakombinować by na nie zapracować. Jak się jednak okazuje wszystko da się zrobić; wystarczy szczypta chęci i garść manipulacji. Manipulacji własnej osoby.

Poniższy wpis poświęcam zagadnieniu zmiany w sposobie odżywiania. Poprzednie, podobne artykuły cieszyły się dużą popularnością, więc zakładam, że i ten temat może Cię zaciekawić. Zostań ze mną do końca; wierzę, że rady, których tu udzielam, pozwolą Ci skuteczniej wytrwać w swych postanowieniach.

 

PO PIERWSZE – POZWÓL SIĘ ZMOTYWOWAĆ 

Jestem zdania, że tylko ten kto szuka to znajdzie, kto potrzebuje ten zacznie – działać. Nic na siłę – jeżeli nie chcesz zmian, dobrze czujesz się sam/a ze sobą – nie podążaj ślepo za jakąkolwiek modą, bo nic to nie da, poza tym, że przestaniesz być szczęśliwa/y. Musisz poczuć, że nadszedł ten moment, że coś zaczęło się w Tobie zmieniać. Jeżeli częściej niż zwykle zerkasz w stronę półki ze zdrową żywnością albo chętniej klikasz artykuły o diecie lub sporcie to znak, że być może warto nieco się zagłębić w tę tematykę.

Na początek kup jedną dobrą książkę (polecam ) i daj się przekonać, że nawet najmniej istotna w Twoim mniemaniu rzecz, którą wykonasz sumienne każdego dnia (jak picie szklanki wody z kurkumą i pieprzem zamiast porannej kawy) znacząco wpłynie na Twoje zdrowie. Uwierz także, że wkrótce Twój dzień wypełni się takimi „nic nie znaczącymi” czynnościami.

 

PO DRUGIE… DESPACITO

Jeżeli dojrzałeś/dojrzałaś do zmian to nie rzucaj się do razu na głęboką wodę i nie wprowadzaj ich wszystkich jednocześnie. Na początek zacznij od jednej czynności – systematyczna, codzienna praktyka sprawi, że wkrótce stanie się ona Twoim nawykiem. Później przyjdzie kolej na inne. Działaj powoli, inaczej szybko się zniechęcisz.

Bardzo ważne: zastanów się nad przeszkodami jakie Twoim zdaniem mogą odciągać Cię od osiągnięcia celu (wyrobienia nawyku), a następnie je usuń.

Moim celem było wyrobienie nawyku picia 1,5 litra wody codziennie. Główne przeszkody to: koszta związane z codziennym kupowaniem wody mineralnej (ok. 2,50 za butelkę), przymus częstego chodzenia do kuchni (w przypadku braku wody mineralnej), a w końcu zapominanie o piciu wody lub zwyczajny (jak się okazało, jedynie w teorii) brak czasu. Te przeszkody udało mi się pokonać dość szybko, a to za sprawą praktycznego gadżetu jakim jest półlitrowa butelka z filtrem. Wystarczy, że wypijesz potrójną jej zawartość a pokryje to całkowite zapotrzebowanie organizmu na wodę. Ponadto butelka postawiona na widoku zachęci Cię do częstszego sięgania po nią, a aby ją napełnić wystarczy woda z kranu. 

Proste, prawda? Tak jest ze wszystkim, uwierzcie.

 

PO TRZECIE – ZAINTERESUJ SIĘ

Zwłaszcza tym, co kupujesz. Tylko z pozoru czytanie etykiet jest czasochłonne; w praktyce wystarczy rzut okiem, aby wiedzieć co warto kupić, a co lepiej odłożyć na półkę. Pamiętaj przy tym, jak bardzo narażona/y jesteś na sklepowe pułapki – więcej o tym przeczytasz tutaj i tutaj.

Często przy zakupach posiłkuję się aplikacją Czytamy etykiety – dzięki niej wiem dokładnie, co z danej kategorii produktowej mogę śmiało i bez zastanowienia włożyć do mojego koszyka.

Źródło: http://czytamyetykiety.pl/wody-smakowe-kryja/

 

PO CZWARTE – POLUB ŚMIETNIKI

Mieszanka sałat, do tego czerwona fasola, trochę kaszy jaglanej, mozzarella, łosoś wędzony, garść orzechów i delikatny dressing musztardowo – miodowy. Proste danie, którego przygotowanie nie zajmie Ci więcej niż 5 minut. Dzięki „śmietniczkowi” nie tylko dostarczysz na raz wielu drogocennych składników, ale także pozbędziesz się resztek z lodówki.

 

PO PIĄTE –  WYTRWAJ, A POTEM DAJ NA LUZ 

Jeżeli wytrwasz w postanowieniu, że przez kilka tygodni nie będziesz jadł/a czekolady, po tym czasie przekonasz się, że coraz mniej Ci ona smakuje, a także coraz mniejsza jej ilość sprawia, że czujesz się nasycona/y. Kiedyś tabliczka na raz – dziś jedna kostka. Brzmi nieprawdopodobnie? Podejmij wyzwanie.

 

PO SZÓSTE – ZRAŹ SIĘ

Jeżeli podobnie jak ja odczuwasz potrzebę ograniczenia spożycia mięsa, ale nie wyobrażasz sobie bez niego życia, zachęcam do obejrzenia poniższego krótkiego filmu. Choć nigdy nie miałam problemu z utrzymaniem kilkudniowej diety wegańskiej, co jakiś czas nachodziła mnie ochota na drób. Dziś, staram się omijać go szerokim łukiem zwłaszcza po tym co obejrzałam. A jak dobrze wiecie – co się zobaczy to się nie odzobaczy.


A jakie są Wasze sposoby na osiąganie celów? Chętnie się dowiem 🙂 Koniecznie dajcie znać!

 

 

eatandlove