TAK WYGLĄDA SZCZĘŚCIE, CZYLI CZEKOLADOWE MUFFINY Z MALINAMI

Podobnie jak pizza czy sushi, muffiny rozpoczynały swoją światową karierę jako danie najbiedniejszych. Początkowo przyrządzano je z resztek chleba i ziemniaków w postaci pieczonych, grubych placków – były chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku. Aktualny kształt malutkich ciast nadali im zaś Amerykanie piekąc je w osobnych foremkach z dodatkiem przeróżnych składników. W Nowym Jorku popularne są te z jabłkami, zaś w stanie Minnesota – z jagodami. 

Ja osobiście najbardziej przepadam za czekoladową wersją muffinek z dodatkiem malin; kwasowość owoców świetnie podkreśla słodycz czekolady. Niebo w gębie! Spróbujcie sami 🙂

 

SKŁADNIKI

225 g mąki pszennej

2 łyżki kakao

2 łyżeczki proszku do pieczenia

pół łyżeczki sody oczyszczonej

100 g gorzkiej czekolady, posiekanej

2 jajka

300 ml kwaśnej śmietany 12% lub 18%

80 g miałkiego brązowego cukru

60 g białego cukru do wypieków

80 ml oleju rzepakowego lub słonecznikowego

2 szklanki malin (mogą być mrożone) – opcjonalnie

*  Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

 

PRZYGOTOWANIE

Wszystkie suche składniki wymieszać ze sobą (mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, cukry). W międzyczasie roztrzepać jajka, a następnie dodać do nich śmietanę i olej. Całość połączyć (produkty suche i mokre) i dokładnie wymieszać. W wersji opcjonalnej dodać maliny.

Ciasto nałożyć do papilotek do 3/4 ich wysokości.  Piec w temperaturze 190ºC przez około 25 minut (lub dłużej z malinami mrożonymi), do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, przestudzić i zjadać 🙂

Smacznego 🙂

 

eatandlove